MAM W SIECI
Popieramy
O ile nie zostało inaczej zaznaczone teksty w serwisie E-lekcje dostępne są na licencjach Creative Commons.
Pewien "dwumiesięcznik nieregularny" zamieścił na swoich łamach polemikę. Muszę przyznać, że byłem tym faktem mile zaskoczony. A wiecie, dlaczego? Bo to gatunek dość trudny: wymaga nie tylko świetnego pióra, umiejętności stosowania precyzyjnej, logicznej argumentacji, ale także ogromnego wyczucia i kultury. Bywa, że polemika sprowadza się do niewybrednego ataku, agresywnej krytyki, pyskówki, słownej bijatyki. W tym momencie niektórzy z was poczuli się może urażeni. Już słyszę te głosy oburzenia: "Za kogo on nas uważa?", "My jesteśmy ludźmi na poziomie!" itd. Zanim pogniewacie się na dobre, poszperajcie w gazetach i poszukajcie w nich polemik tzw. profesjonalistów. Zobaczycie sami, do czego są zdolni w ferworze dyskusji.
Polemika w ukazującym się nieregularnie dwumiesięczniku dotyczy artykułu na temat portalu nasza-klasa.pl. Jego autor jest zdania, że w tym portalu grasują przede wszystkim różnego rodzaju cwaniacy. "Codziennie dostajemy masę spamów od nieznanych nam ludzi, którzy nie chcą się zaznajomić. Ostatnio nawet zaczęły się pojawiać osoby o nazwach typu: Szatan, Matka Boska itp." Rozczarowany autor uważa, że "normalni klasowicze" zdarzają się rzadko, wręcz nigdy. W podsumowaniu stwierdza, że "pozytywy portalu są naprawdę nieliczne (...) Nasza-Klasa jest zwykłym pożeraczem czasu".
Pod artykułem zamieszczony został tekst polemisty. Trochę szkoda, że zamiast podpisać się pełnym nazwiskiem użył skrótu, ale za całą resztę należy go pochwalić. Jego polemika jest wyważona, rzeczowa, a przede wszystkim pełna szacunku wobec autora artykułu. "Drogi Marcinie, rozumiem, że jesteś przeciwny portalowi o nazwie nasza-klasa.pl i masz do tego prawo, ale nie możesz oczekiwać, że każdy się z Tobą zgodzi". Dalej autor polemiki podaje przykład swojej mamy, która dzięki portalowi odnalazła przyjaciółkę sprzed lat, która mieszka obecnie za granicą: "Do dziś pamiętam, ile płaczu i śmiechu było, kiedy pewnego pięknego, lipcowego dnia zjawiła się u nas w domu z wizytą". Argumentów przemawiających na korzyść portalu wysuwa polemista sporo. Nie będę ich tu przytaczał, ale uwierzcie mi na słowo: są przemyślane i przekonujące. Jednak najbardziej podoba mi się zdanie kończące polemikę: "Mam nadzieję, że za 20 lat, Marcinie, odnajdziemy się na portalu nasza-klasa.pl i mile wspomnimy naszą dyskusję". Ja nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.