MAM W SIECI
Popieramy
O ile nie zostało inaczej zaznaczone teksty w serwisie E-lekcje dostępne są na licencjach Creative Commons.
Zauważyłem, że piszecie sporo tekstów, które mają charakter relacji. To określenie pojawia się często w tytułach waszych artykułów. Relacja jest, mówiąc najogólniej, opowiadaniem o jakimś wydarzeniu (np. kulturalnym, sportowym) zdawaniem sprawy z przebiegu czegoś, czego było się świadkiem. No właśnie. Określeń "sprawozdanie" i "relacja" w zasadzie można używać zamiennie.
W jednym z dwumiesięczników natrafiłem na sprawozdanie z imprezy "Święto Roweru". Autorka podaje w nim datę przeprowadzenia rajdu rowerowego, przebieg trasy i jej długość, opisuje także inne odbywające się w tym dniu zawody i konkursy. Wspomina także o "ognisku i pysznym cieście za symboliczną złotówkę" oraz występach wokalnych. Ponadto podaje nazwiska opiekunów. Cały tekst to, niestety, sucha wyliczanka. A przecież skoro relacja jest opowiadaniem o wydarzeniu, którego było się świadkiem, to dało się to wszystko przedstawić o wiele ciekawiej. Tak, aby czytelnik niemal zobaczył, co działo się na tej imprezie, albo nawet poczuł się tak, jakby sam brał w niej udział. Relacja byłaby o wiele atrakcyjniejsza, gdyby autorka opisała swoje wrażenia, wtrąciła trochę anegdot z imprezy, przytoczyła wypowiedzi uczestników. Ale cóż, tego zabrakło...
Trochę światła na tę sprawę rzuca szczery dopisek autorki, jaki zamieściła tuż pod swoim nazwiskiem. "Chciałabym, by takich rajdów było więcej i żeby p. Bogna nie prosiła mnie więcej o pisanie sprawozdań". Nie mam pojęcia, kim jest pani Bogna, ale wiem, że, aby tekst był naprawdę dobry, to dziennikarz musi mieć ochotę na pisanie i interesować się tematem Ale, zaraz, zaraz... Tuż obok omawianego tekstu gazeta zamieściła drugi na ten sam temat. Jest... identyczny, tylko nieco krótszy. Czyżby autorzy pisali pod czyjeś dyktando (a gdzie samodzielne dziennikarstwo?), a może jeden spisał od drugiego (to się nazywa plagiat i jest niedopuszczalne)? No i żeby tak obok siebie? Ktoś tu chyba wpadł we własne sidła.