Odcinek 1. Kto (dobrze) pyta nie błądzi

W magazynie uczniów pewnej szkoły podstawowej i gimnazjum przeczytałem miniwywiad z dyrektorką. Zacytujmy fragmenty:

"Czy w naszej szkole czuje się Pani spełniona, czy nie ogranicza ona Pani kompetencji?

Pani Dyrektor: Nie, jestem spełniona.

Jest Pani nauczycielem z wyboru, czy raczej z przymusu?

PD: Z wyboru.

Czy w ocenianiu uczniów kieruje się Pani wyłącznie wiedzą, czy sympatią?

PD: Wyłącznie wiedzą.

Co Pani sądzi na temat regulaminu szkolnego? Zgadza się Pani z nim w stu procentach?

PD: Tak, zgadzam się z nim w stu procentach".

No, trzeba przyznać, że pani dyrektor nie jest zbyt rozmowna. Odpowiada trochę tak, jakby wypełniała ankietę. Zauważcie, ile miejsca zajmują pytania, a ile odpowiedzi. W jednym przypadku dziennikarz?, dziennikarka? (czy ten brak podpisu wynika ze skromności, czy nieśmiałości?) zadaje nawet od razu dwa pytania, a pani dyrektor i tak odpowiada króciutkim zdaniem. W dodatku jest ono właściwie powtórzeniem drugiego z pytań, tyle, że poprzedzonym słówkiem "tak". Mimo wszystko coś mi się zdaje, że pani dyrektor wcale nie jest taka małomówna. Trzeba było tylko trochę bardziej pociągnąć ją za język. Wywiad rządzi się swoimi prawami. .Pytania nie mogą być dłuższe, niż odpowiedzi (nawet w miniwywiadzie) .Powinny być otwarte, to znaczy takie, na które nie można odpowiedzieć po prostu tak lub nie. A więc jak najwięcej dlaczego, co, jak? Pytania nie powinny zawierać w sobie ewentualnej odpowiedzi, nie ułatwiajmy życia rozmówcy. Powiecie pewnie: fajna rada, nie ma co. Zwłaszcza, że pani dyrektor to przecież bardzo ważna osoba. Mimo to trochę odwagi, autorze lub autorko. A co wtedy, gdy twoim rozmówcą będzie w przyszłości kurator, albo nawet minister edukacji? Zresztą dalej poszło ci o wiele lepiej. Na twoje pytanie: "W jaki sposób radzi sobie Pani z trudnymi przypadkami wychowawczymi?" pani dyrektor odpowiedziała: "Rozwiązuję je poprzez rozmowy, czasami nagradzam i karzę. Konsekwentne działanie jest w tym wypadku bardzo ważne". To już wygląda, jak wywiad z prawdziwego zdarzenia.

Piórotechnik