Reportaż - jak zacząć?

Nie wiem jak zacząć, wiem jak zaczynałem. Dlaczego się przed Wami mądrzę? Dlaczego mówię, że wiem, skoro do końca nie wiem. Jedynym powodem jest to, że od 30 lat uprawiam reportaż i utrzymuję z tej pracy rodzinę (2+2). Kocham swój zawód i nigdy to, co robię, mi się nie znudziło. Wręcz odwrotnie, mam poczucie drogi, którą podążam i wewnętrznego rozwoju. Jest coraz ciekawiej. Pociągają mnie poszukiwania i eksperymenty. Interesują mnie nowe możliwości reportażu, reportaż jakiego jeszcze nie było.

Stoi przed Wami wyzwanie

Jeżeli zaczynamy coś nowego i ważnego, to warto sobie uświadomić w co się pakujemy, jakie stoją przed nami perspektywy, jakie będą konsekwencje naszych decyzji? Dlaczego chcemy napisać reportaż? Dlaczego chcemy być reporterami? Dlaczego nas to tak naprawdę interesuje? Większość ludzi uważa, że wie, co ich interesuje, że to oczywiste. Najczęściej to nieprawda. Trzeba długiej, wytrwałej pracy, żeby sobie (profesjonalnie, zawodowo) uświadomić własne predyspozycje, zainteresowania, odkryć swoje powołanie. Stoicie właśnie przed taką szansą. Jeśli podejdziecie do tej próby poważnie, jeśli pójdziecie na całość, jeśli położycie się na tej fali do końca i pozwolicie się nieść. Ustalmy jednak najpierw nić porozumienia, definicje, podstawę naszych rozważań. Proponuję, (do dyskusji) że reportaż to nic innego jak opowiadanie o faktach, które rzeczywiście miały miejsce i są ważne dla jakiejś społeczności. To na początek wystarczy.

Temat - piszemy o czymś, co jest istotne

Dlaczego chcę napisać reportaż? Melchior Wańkowicz w "Karafce La Fontaine'a" pisał, że bezpośrednim bodźcem reportażu jest chęć spotęgowania własnych odczuć przez komunikowanie ich innym. Czuję podobnie. Powinnyśmy więc odczuwać chęć opowiedzenia o czymś, opowiedzenia czegoś co dla nas samych jest bardzo ważne. To przekonanie, to swoje zdanie, swój autorski punkt widzenia rozpoczyna prace nad reportażem. Czy macie taki autorski punkt widzenia na temat swojej redakcji? Temat rodzi się wtedy kiedy znajdujemy COŚ – człowieka (reportaż o człowieku) -  wydarzenie (reportaż o wydarzeniu) -  stan rzeczy (reportaż o problemie, sprawie, zjawisku, środowisku). Co znaleźliście? Jaki rodzaj reportażu wybraliście? Temat można znaleźć i zgłosić samemu lub może być zadany, narzucony. Jeżeli chcemy być reporterami musimy być na taką ewentualność przygotowani. Jeżeli mamy już temat, autorski do niego stosunek i wybraliśmy rodzaj reportażu warto przypomnieć sobie kryteria dobrego tematu na reportaż:

  1. Dla ilu osób temat jest ważny i co zrobić aby stał się ważny dla jak największej grupy ludzi. Jak tą grupę określamy? Co o niej wiemy?
  2. Czy mamy choć jedną scenę, informację a może tylko liczbę, która jest rzeczą wyjątkową, jedyną, absolutnie oryginalną. Czasami dla jednej sceny warto opowiedzieć całą resztę.
  3. Czy wiemy jak to opowiedzieć? Czy mamy na to pomysł? Temat to jedno, a sposób opowiedzenia tematu to drugie. Krzysztof Kąkolewski uważa, że każda historia powinna być opowiedziana językiem biologicznie z nią zrośniętym. Opowieści o gangsterach było tysiące, ale nikt nie opowiedział o nich jak o rodzinie. Zrobił to dopiero F. F. Coppola w "Ojcu chrzestnym".

Na temat trzeba mieć pomysł

Czy macie już swój pomysł na opowieść o waszej redakcji? Jeśli tak, to możecie już dokonać wyboru swojej obecności w opisywanym zdarzeniu. Stoją tu przed Wami cztery możliwości – wspomniany już Krzysztof Kąkolewski mówi o tym w sposób następujący:

  1. Możecie odtworzyć fakty na podstawie opowiadań świadków i świadectw dokumentów. Mamy tu do czynienia z zupełną niezależnością tworzywa ta znaczy faktu od autora.
  2. Możecie być obecni przy zdarzeniu np. uczestnicząc w burzliwym kolegium redakcyjnym, na którym podjęto decyzję o zamknięciu pisma i z tego uczynić główny atut swojego reportażu. Przyjmujecie tu rolę biernego świadka, obserwatora.
  3. Możecie wziąć aktywny udział w wyprawie wysokogórskiej pełniąc rolę jej fotoreportera. Będzie to tzw. Obserwacja uczestnicząca.
  4. Na koniec wreszcie możecie wywołać jakieś zdarzenie – sprowokować je tylko po to, by później opisać. Świadomie tworzy się tu materiał jakim jest życie. Amerykański reporter J. H. Gryffin przy pomocy lampy kwarcowej i środków chemicznych zmienił kolor skóry na czarny i jako Murzyn odbył podróż przez rasistowskie stany USA. Reporter stał się głównym bohaterem swego reportażu.

Wybór rodzaju uczestnictwa należy do Was – zależy od waszych osobowości, charakterów, temperamentów. Tu nie umiem niczego doradzić.

Zbierzcie materiały i do dzieła

Jeżeli poprzednie etapy przygotowań mamy już za sobą przystępujemy do etapu najważniejszego – do etapu zbierania materiałów. Jak to powiecie, przecież znamy własną redakcję, co tu zbierać, wystarczy usiąść i pisać. Nic bardziej mylnego, przestrzegam Was. Musicie za wszelką cenę znaleźć dystans do tego, co już wiecie. Musicie spojrzeć na własną redakcję i na samych siebie jak na temat  i specjalnie zebrać do tego tematu materiał tzn. przeprowadzić wywiady, a być może zgromadzić dokumenty i zrobić zdjęcia. Warto się również na początku zastanowić, czym tak naprawdę jest redakcja? Kto jest waszym bohaterem? Redakcja to zawsze jakaś wspólnota. Jaka? Reportaż to kult szczegółu, konkretu, to wiara, że poprzez szczegół pokażemy cały świat, że stworzymy istotną metaforę. Pamiętajcie, im bliżej szczegółu, tym bliżej prawdy. Macie takie szczegóły? Jedno to fabuła, a drugie to to, co chcecie przez tą fabułę powiedzieć. Macie świadomość tych dwóch funkcji tekstu? Kiedy stwierdzicie, że materiał jest już zebrany, to piszcie. Piszcie na fali emocji, piszcie tak jak się pisze list do przyjaciela. Piszcie "bebechami". Wtedy pisze się szybko i najczęściej trafnie. Potem odłóżcie tekst na 2,3 dni i przeczytajcie jeszcze raz, najlepiej na głos. Wszelkie nadmierne egzaltacje i fałsze wyjdą wtedy na wierzch i możecie je usunąć. Teraz "pędzelkujemy" tekst. Szlifujemy, odwirowujemy. Konstrukcja tekstu, dramaturgia?

 Konstrukcja to nic więcej niż budowa, a dramaturgia to napięcie między elementami kompozycji. I jeszcze jedno na koniec. Co pół strony ( mniej więcej) powinno być: "aż tu nagle". Jak nie ma "aż tu nagle" to źle, bo w życiu ciągle jest "aż tu nagle", a reportaż to samo życie.

Marek Miller

Dziennikarz-idealista. Eksperymentator, ryzykant i wizjoner. Założyciel Laboratorium Reportażu - praktycznej szkoły dziennikarstwa (najpierw przy Collegium Civitas, obecnie w Instytucie Dziennikarstwa UW). Swoim studentom wpaja, że w dziennikarstwie najważniejszy jest szczegół.Pisarz i scenarzysta. Autor książek: "Reporterów sposób na życie", "Kto tu wpuścił dziennikarzy", "Arystokracji", "Filmówki", "Zagrajcie mi to pięknie. Pan Tadeusz według Andrzeja Wajdy". Członek Polskiej Akademii Filmowej.